Wyobraź sobie stół jadalny. Tylko trzy osoby. Jeden mówi, reszta słucha. Wszystko działa. A teraz wyobraźmy sobie salę bankietową. Dwustu gości. Jedna zasada: w danym momencie może mówić tylko jedna osoba.
Chaos.
Ludzie mają biologiczną „sztuczkę”. Nasze uszy filtrują hałas. Skupiamy się na jednym głosie i ignorujemy pozostałe. Tak działają imprezy. Łączymy się w małych grupach. Głosy nie rozbrzmiewają wiecznie. Pokój jest naturalnie podzielony na osobne rozmowy.
Kable sieciowe nie działają w ten sposób.
Sygnały Ethernet przemieszczają się szybko. Idą daleko. Nie znikają w hałasie tła jak ludzki głos. Na początku tworzenia sieci był to poważny problem. Wraz z rozwojem sieci Ethernet wzrastały tarcia. Segmentacja sieci zapewniła rozwiązanie problemu, którego sam sprzęt nie był w stanie rozwiązać.
Jak przeciążenie sieci Ethernet pogarsza wydajność
W dawnych dobrych czasach wszystkie urządzenia w sieci lokalnej były podłączone do jednego segmentu kabla. Dzielili ten sam „drut”. Jeśli miałeś dziesięć komputerów, prawdopodobnie wszystko było w porządku. Ale dodać pięćdziesiąt? Albo pięćset?
Tutaj wszystko się psuje.
Kiedy wiele stacji jest podłączonych do tego samego segmentu, wszystkie chcą wysyłać dane. Wszyscy czekają na spokojną chwilę, aby je przekazać. Ale przy tak dużej liczbie urządzeń te spokojne chwile znikają. Urządzenia próbują rozmawiać w tym samym czasie. To jest kolizja.
Gdy dojdzie do kolizji, nikt nic nie usłyszy. Dane zamieniają się w śmieci. Urządzenia muszą się wycofać, odczekać losową ilość czasu i spróbować ponownie. Przy dużej liczbie stacji generujących znaczny ruch, kolizje stają się częste. Blokują udane podania. Prosty transfer plików, który powinien zająć kilka sekund, może zająć kilka minut. Albo zegarek.
To jest przeciążenie. Nie chodzi tylko o wolny internet. To ślepy zaułek, w którym samo środowisko staje się bezużyteczne, ponieważ wszyscy przekrzykują się.
Dlaczego podział sieci pomaga (i szkodzi)
Oczywiste rozwiązanie? Podziel grupę.
Jeśli masz jeden ogromny pokój, w którym wszyscy krzyczą, budujesz ściany. Tworzysz mniejsze pokoje. W kategoriach sieciowych jeden segment dzieli się na wiele segmentów.
Tworzy to wiele domen kolizyjnych.
Każdy nowy segment to osobny mały stół jadalny. Mniej ludzi. Jest mniejsze prawdopodobieństwo, że dwie osoby będą rozmawiać jednocześnie. Liczba kolizji jest zmniejszona. Produktywność wzrasta dramatycznie. Przeciążenie znika.
Ale jest pewien haczyk.
Kiedy budujesz ściany, pokoje stają się izolowane. Osoby w pokoju A nie mogą rozmawiać z osobami w pokoju B. Segmenty sieci są teraz rozdzielone. Nie mogą bezpośrednio wymieniać między sobą informacji. Rozwiązałeś problem zatorów, ale stworzyłeś problem z łącznością.
Segmentacja redukuje hałas, ale też przerywa rozmowę.
Jak więc przywrócić komunikację w pokojach bez powrotu do chaosu? Potrzebujesz urządzenia, które będzie w stanie zarządzać ruchem pomiędzy tymi izolowanymi strefami. W tym miejscu na scenę wchodzą mosty i przełączniki, ale to inna historia. Na razie główna idea pozostaje ta sama: nie można skalować pojedynczego przewodu w nieskończoność. Trzeba to podzielić na części.
















