Czy pozew Apple uniemożliwia upublicznienie OpenAI?

2

Apple pozywa OpenAI. Oskarżenia są głośne: kradzież tajemnic handlowych w celu stworzenia konkurencyjnego inteligentnego urządzenia. Mówiąc dokładniej, gigant z Cupertino twierdzi, że OpenAI zatrudniło byłych pracowników Apple do kradzieży poufnych informacji zawartych w plotkach na temat mobilnego głośnika. OpenAI odpowiedziało, że skarga nie ma podstaw. Konflikt ten wydaje się być czymś więcej niż tylko sporem pomiędzy dwoma technologicznymi gigantami.

To nie tylko szum prawny. Rzuca to cień na agresywne wejście OpenAI w przestrzeń sprzętową. To przejście jest bezpośrednio związane ze zbliżającą się pierwszą ofertą publiczną (IPO). Jeżeli postępowanie sądowe będzie się przeciągać, IPO również może się przeciągnąć. Albo się załamać.

Przejdź do sekcjiSprzęt i inteligentny głośnik

Obecność Jony’ego Ive’a zmienia wszystko. Pamiętacie tajemnicze wideo z wykonawcami w kawiarni w San Francisco? Mówili niejasno o „starszych urządzeniach”, kodowym słowie oznaczającym sprzęt. Teraz z raportów wynika, że ​​pierwszym produktem będzie mobilny inteligentny głośnik. Zawsze słucha. Zawsze zapisuje.

Oni nie tylko cię słuchają. Słuchaj wszystkich wokół ciebie. Na konferencji? Podczas kolacji? Normy społeczne tej technologii są łamane. Nie zastanawialiśmy się jeszcze, jak żyć z maszynami, które podsłuchują. Krytycy powinni wyśmiewać osoby nagrywające inne osoby bez ich zgody. Jednak rynek jest głodny.

Sean O’Kane nie wierzy w ten szum. „Nie, dziękuję” – powiedział o urządzeniu kieszonkowym. Wyraźnie widzi naruszenie prywatności. Ale branża zmierza w tym kierunku, czy tego chcemy, czy nie.

Zarzuty dotyczące niewłaściwego postępowania i exodusu talentów

Pozew nie charakteryzuje się powściągliwością. Apple wskazuje na wzór niewłaściwego postępowania na szczeblu kierowniczym. Specjalnie wymienili Tang Tana, dyrektora ds. sprzętu w OpenAI. Oświadczenie? OpenAI stworzyło nowy dział sprzętu, torując drogę talentom Apple.

W OpenAI pracuje obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple. Czy to ogromny ułamek tysięcy? Być może nie. Ale jako posunięcie strategiczne? To odpływ talentów na poważną skalę. Wymaga to skoordynowanych wysiłków, a nie tylko pojedynczych posunięć między firmami.

Ma to kluczowe znaczenie dla narracji OpenAI. Przygotowują się do upublicznienia. Przekonują bankierów i inwestorów. Prezentacja opiera się na ich potencjalnym rynku. Jeżeli znaczna część przyszłych przychodów zależy od sprzętu, który jest obecnie przedmiotem postępowania sądowego Apple, jak należy wycenić tę firmę?

„Może to naturalnie doprowadzić do sytuacji, która spowoduje pewne opóźnienia w tym, nad czym pracuje OpenAI.”

Sean O’Kane od razu dostrzega ryzyko. Nawet jeśli sąd nigdy nie wyda zakazu zbliżania się, sama batalia prawna powoduje opóźnienia. Zespoły prawne to marnotrawcy czasu. Inżynierowie przestają budować, gdy zostaną pozwani. Apple o tym wie. Nie pozywają bezkrytycznie. Wykorzystują pozwy jako taktyczny sposób na opóźnienie czasu. Kupują czas. Powodują ból OpenAI.

Kalkulacja IPO i precedens Musk

Potem są pieniądze. OpenAI potajemnie złożyło wniosek o pierwszą ofertę publiczną. Plotki mówią, że może to nastąpić pod koniec roku lub na początku przyszłego. Sam Altman był ostrożny. Dlaczego?

Ponieważ pozew komplikuje prospekt emisyjny. Inwestorzy nienawidzą niepewności. Jeśli sprzęt stanie się kluczowym filarem przyszłego wzrostu, a ten dział sprzętu znajdzie się pod ostrzałem prawnym ze strony największej na świecie firmy z branży technologii morskich, ucierpi na tym cena IPO. To zmienia cały rachunek wartości firmy przez rynek.

Kirsten Korosek patrzy na to przez inny pryzmat. Wskazuje na niedawne zwycięstwo OpenAI nad Elonem Muskiem. Tak, to było upokarzające. W ramach zeznań publicznie wyemitowano „brudne pranie”. Ale przeżyli. Wygrali. Czy zdali sobie sprawę, że odroczenie procesu jest lepsze niż załatwienie sprawy?

Czy przygotowują się do kolejnej batalii prawnej z Apple? A może szybko rozstrzygną sprawę, aby umożliwić wprowadzenie sprzętu na rynek i publiczne notowanie?

Odpowiedź zadecyduje o przyszłości ich marki. I ich zysk netto. Jeśli pomyślą, że uda im się przetrwać burzę, tak jak to zrobili z Muskiem, mogą mieć trudności. Jeśli uznają Apple za egzystencjalne zagrożenie dla swoich marzeń o sprzęcie, mogą za to zapłacić.

Opóźnienie – o to właśnie chodzi. Niezależnie od tego, czy chodzi o ugodę, czy rozprawę sądową, droga do tego inteligentnego głośnika jest teraz zablokowana przez prawników. A w technologii czas jest jedynym aktywem, którego nie można odkupić.