Nazywają to kwestią bezpieczeństwa narodowego. Takie przynajmniej stanowisko zajmuje Departament Sprawiedliwości USA. W poniedziałek wieczorem władze federalne interweniowały w sprawie sądowej w Mississippi, aby ukryć pozew NAACP przeciwko nowemu centrum danych xAI. Starszy radca prawny wydziału, Stanley Woodward, podpisał memorandum, w którym zwraca się do sędziego o całkowite oddalenie pozwu.
Dlaczego? Ponieważ nielicencjonowane turbiny gazowe xAI w Southaven w stanie Mississippi emitują zanieczyszczenia do dzielnic głównie afroamerykańskich. NAACP twierdzi, że narusza to ustawę o czystym powietrzu. Departament Sprawiedliwości USA z kolei twierdzi, że zagraża to naszemu bezpieczeństwu. A raczej nasza zdolność do tworzenia większej liczby broni przy użyciu sztucznej inteligencji.
Pozew określa się jako „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”, ponieważ może prowadzić do odcięcia zasilania systemów sztucznej inteligencji wspierających operacje wojskowe.
Jest to wyraźna przesada. Nawet jak na standardy obecnego rządu. Jest to część szerszego trendu: wycofywania przepisów środowiskowych w celu wzmocnienia infrastruktury sztucznej inteligencji do celów wojskowych. Ironia sytuacji jest oczywista dla każdego, kto śledzi wydarzenia.
To nie pierwszy raz, kiedy NAACP wypowiada się przeciwko xAI. W styczniu wygrali przełomowe orzeczenie przeciwko turbinom w Memphis w stanie Tennessee. Agencja Ochrony Środowiska (EPA) orzekła, że samochody te nie mogą omijać przepisów dotyczących ochrony środowiska ze względu na emisję tlenków azotu, które mogą powodować raka. Dobry dzień dla działaczy na rzecz praw człowieka. Zły dzień dla xAI.
Ale walka przeniosła się za granicę. Obiekt xAI Colossus 2 w Mississippi wykorzystuje podobną technologię. Zatem NAACP ponownie złożył pozew. Wymagają nakazu sądowego (tymczasowego zakazu działalności). Żądają również, aby xAI została ukarana grzywną w wysokości 124 000 dolarów za każdy dzień naruszenia prawa. Kwota szybko rośnie.
Jednakże memorandum Woodwarda to coś więcej niż tylko żądanie oddalenia pozwu. Próbuje całkowicie zablokować pozwy obywateli. Twierdzi, że zwykli ludzie nie powinni mieć prawa do egzekwowania ustawy o czystym powietrzu w sądzie. Rząd musi mieć, jak to ujął, „niekwestionowaną władzę”.
Obywatele nie mogą już kontrolować poziomu zanieczyszczeń? To zmienia zasady gry. Historycznie rzecz biorąc, takie pozwy były jedyną dźwignią, jaką społeczności miały, gdy EPA zwlekała z podjęciem działań. Teraz władze federalne wkraczają specjalnie po to, aby uniemożliwić działanie przepisów dotyczących ochrony środowiska. Działacze na rzecz praw człowieka nazywają to krokiem bezprecedensowym.
Co się stanie, gdy zdecydujesz, że bezpieczeństwo narodowe jest ważniejsze niż prawo do oddychania? Odpowiedź może zależeć od kodu pocztowego. A może z dostępu do zespołów prawnych, które nigdy nie śpią.
