Dokładnie rok temu administracja Trumpa zamknęła serwery climate.gov.
Domena ta, która wcześniej była federalnym centrum danych klimatycznych, obecnie po prostu przekierowuje użytkowników na stronę NOAA. Cyfrowy cmentarz. A przynajmniej tak nam się wydawało.
Byli członkowie zespołu, naukowcy z NOAA i osoby, które faktycznie wykonały tę pracę – z których wielu zostało zwolnionych po podpisaniu przez prezydenta Trumpa dekretu „Przywrócenie złotego standardu nauki” – nie złożyli rezygnacji. Przywrócili witrynę.
Dzisiaj ukazała się duża mapa: Climate.us.
To nie jest agencja rządowa. Nie jest finansowany z budżetu federalnego. Jest to niezależna inicjatywa non-profit, prowadzona przez wolontariuszy, której celem jest zapewnienie otwartego dostępu do zaufanych informacji naukowych. Teraz zawiera piętnaście lat historii: aktualności, blogi, raporty, narzędzia szkolne. Nawet Piąta Krajowa Ocena Klimatu to materiał, który dawniej znajdował się pod parasolem domeny .gov, dopóki polityka nie uczyniła jego udostępniania ryzykownym.
Zaufane informacje klimatyczne nie powinny znikać wraz ze zmianą warunków politycznych.
Tak twierdzi Rebecca Lindsey, była menadżerka programu Climate.gov, a obecnie dyrektor zarządzająca nowej organizacji. W zeszłym roku powiedziała NPR, że administracja zamknęła witrynę, aby stłumić dyskusję na temat zmian klimatycznych. Taki był program zaprzeczających zmianom, bezpośredni i prosty.
Pomogła więc zbudować alternatywę.
Projekt wspiera ponad osiemdziesięciu naukowców-wolontariuszy. Pieniądze? Zebrali dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolarów od dwóch i pół tysiąca darczyńców. Inicjatywa od dołu. Prawdziwi ludzie wnoszą swoje środki, aby dane pozostały żywe.
Tymczasem administracja Trumpa nie zwalnia tempa.
W zeszłym tygodniu Departament Sprawiedliwości naciskał na sąd w stanie Mississippi, aby oddalił pozew przeciwko xAI. W pozwie zarzucono, że centra danych firmy naruszyły ustawę o czystym powietrzu, zanieczyszczając czarne dzielnice. Brzmi jak kwestia sprawiedliwości środowiskowej. Jednakże w piśmie Departamentu Sprawiedliwości argumentowano, że takie postępowanie sądowe stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Twierdzą, że pozwy mogą zakłócić działania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych związane ze sztuczną inteligencją. Uwaga: nie dotyczy to Departamentu Obrony. W tekście oryginalnym wskazano „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych”, choć autora dodatkowo dziwi wzmianka o „Ministerstwie Wojny”.
Ministerstwo Wojny.
Tak jakby istniało dzisiaj w Stanach Zjednoczonych. Tak jakby zapobieganie procesom dotyczącym zanieczyszczeń powietrza miało cokolwiek wspólnego z obroną narodową. Absurd jest nie do przyjęcia, a może po prostu mam dość patrzenia na rozpad infrastruktury, gdy kłócimy się o serwery.
Strona działa. Dane są na swoim miejscu. Walka po prostu została przeniesiona na inny serwer.
Czy ktoś zauważy?




















