Wojskowe dziedzictwo okularów Meta

8

Wiemy, że okulary Ray-Ban Meta rejestrują wszystko, co dzieje się wokół nich. Albo już się do tego przyzwyczailiśmy, albo próbujemy. Jednak ostatnie przecieki sugerują, że Meta gra za kulisami w znacznie mroczniejszą grę. Rozpoznawanie twarzy. Ten sam, którego używa policja i wojsko.

Nie spodobałoby ci się to, gdybyś o tym wiedział.

Co poszło nie tak

Na początku czerwca dziennikarze Wired odkryli w oprogramowaniu ukryty kod o nazwie „NameTag”. Był nieaktywny, ale gotowy do uruchomienia. Jego funkcją było skanowanie twarzy w czasie rzeczywistym. Nie były wymagane żadne zgody – wystarczyła identyfikacja cyfrowa z punktu widzenia właściciela.

Kiedy cała historia ujrzała światło dzienne, Meta była przerażona. Kod został usunięty już następnego dnia.

Czy był to szczery błąd, czy tylko chwyt PR? Fundacja Electronic Frontier Foundation (EFF) sprawdziła kod i potwierdziła, że ​​Meta rzeczywiście go wycofała. Jednak eksperci nie wierzyli w tę historię pokuty.

„Usunięcie kodu nie oznacza zasadniczej zmiany stanowiska.”

To jest problem takich firm. Zmieniają kurs, gdy dociera do nich presja. Czekają, aż burza minie, a następnie ponownie zaczynają szukać okazji.

Połączenie z Pentagonem

Tydzień po usunięciu kodu pojawiły się nowe dowody. Późniejsze dochodzenie Wired ujawniło, że Meta nie tylko napisała własny kod, ale także licencjonowała technologię od Rank One Computing.

Czy słyszałeś to imię? Być może nie. Ale wojsko i organy ścigania znają go dobrze. Rank One to firma z siedzibą w Denver, która sprzedaje rządowi technologię biometryczną. Osiemdziesiąt procent jej dochodów pochodzi z kontraktów rządowych.

Licencja wydana przez Meta pozwala na stosowanie identyfikacji „wojskowej”. Obejmuje wykrywanie żywotności. To oprogramowanie potrafi odróżnić prawdziwą twarz od fotografii lub maski.

To zaciera cienką granicę pomiędzy technologią konsumencką a inwigilacją rządową.

Dlaczego inteligentne okulary wykorzystują narzędzia stworzone z myślą o polu bitwy?

Cisza mówi sama za siebie

Rank One Computing postanowiło milczeć. Firma odmówiła komentarza na temat historii Wired. Kiedy reporterzy CNET skontaktowali się z nią, również nie otrzymali odpowiedzi. Standardowa praktyka.

Meta wolała grać dłużej. Rzecznik firmy powiedział CNET, że nie wypuścili jeszcze niczego na rynek. Żadna ostateczna decyzja nie została podjęta. Ich odpowiedź ograniczała się do niejasnych obietnic „zrównoważonego podejścia”.

„Pełna przejrzystość”.

Piękne słowa.

Historia ukrytych twarzy

Nie jest to nowe zachowanie w imperium Marka Zuckerberga. CNET już wcześniej wskazywało na niebezpieczeństwa związane z przechowywaniem danych biometrycznych bezpośrednio na urządzeniu, co stworzyłoby lokalną bazę danych każdej twarzy widzianej przez okulary. Meta argumentowała wówczas, że nie gromadzi centralnej bazy danych osób fizycznych.

Rozróżnienie, które nie ma znaczenia.

Spójrzmy w przeszłość. Pod koniec 2021 r. Meta wycofała narzędzie do rozpoznawania twarzy na Facebooku. Zrobili to tylko dlatego, że publiczne oburzenie było wystarczająco głośne. Przed tym zamknięciem w systemie było zamkniętych 600 milionów ludzi. Zeskanowała ich zdjęcia i filmy, oznaczając je bez pozwolenia.

W 2024 roku stan Teksas złożył przeciwko nim pozew, w wyniku którego uzyskano ugodę w wysokości 1,4 miliarda dolarów. Kosztowało to firmę pieniądze, ale myśleli, że dzięki temu uzyskali spokój ducha.

Odwracanie uwagi od prawdy

Na początku tego roku dziennik „The New York Times” doniósł, że Meta wciąż pracuje nad oprogramowaniem do identyfikacji swoich okularów. Prawdopodobnie wykorzysta dane z Instagrama i Facebooka, łącząc Twoją uwagę offline z listą znajomych online.

Ale najgorszą rzeczą nie była technologia. To było na czas. Z wewnętrznej notatki wynikało, że firma planowała premierę w okresie zawirowań politycznych w USA, kiedy krytycy byliby oderwani od rzeczywistości.

Ukryj start wśród ogólnego hałasu.

Pozostaje nam więc inteligentne okulary, które są już na rynku lub pojawią się wkrótce. Meta obiecuje zachować ostrożność. Mówią, że wszystko dokładnie przemyślą. Ale już widzieliśmy, jak zakończył się poprzedni rozdział.

Kod już zniknął. Licencja może milczeć. Ale ambicje pozostają. Sprzęt leży na półkach.

Jak bardzo jesteś skłonny zaufać kamerze na swojej twarzy?