Polowanie na niewidzialne zoo w Nowym Jorku

9

Nowy Jork został naniesiony na mapę. Wystudiowany. Wdychają to miliardy ludzi.

Holendrzy złożyli jego szkielet prawie cztery wieki temu. Dziś zamieszkuje je ponad osiem milionów ludzi, a gęstość zaludnienia wynosi zdumiewające 28 000 mieszkańców na milę kwadratową. To mniej więcej jedna osoba na tysiąc stóp kwadratowych. Jesteśmy wszędzie.

Ale oto nieoczekiwany zwrot akcji. Najważniejsze w tej historii nie jesteśmy my.

Naukowcy podejrzewają, że wśród betonów i parków żyją setki, jeśli nie tysiące gatunków zwierząt, zupełnie nieznanych nauce. Nie duże i zauważalne stworzenia. Nie gołębie, szczury i ropuchy. I małe stworzenia. Muchy. Osy. Ci, którzy żyją w kurzu ulicznym i ziemi ogrodowej.

Czy to globalne siedlisko owadów? Nie. Nie daj się zwieść. Nowy Jork nie ma żadnych wyjątkowych supermocy ewolucyjnych.

Problem leży w ogólnej niewiedzy. W przypadku wielu grup owadów po prostu nie wiemy, na co patrzymy. Weźmy na przykład muszki żółciowe (rodzina Cecidomyiidae). Na Ziemi może występować nawet 1,8 miliona gatunków tych maleńkich much. Jednak opisano tylko około 7000. 90% wszystkich gatunków zwierząt nadal nie ma nazw. „Bezimienny” to uprzejmy sposób powiedzenia duch.

W tym roku Vox wybiera się na polowanie na duchy.

Naszym celem jest odkrycie nowego gatunku. Tutaj, w mieście. Wydaje się, że jest to cel możliwy do osiągnięcia. I to ma znaczenie. Dokumentowanie życia jest podstawą jego ochrony. Ochrona owadów nie jest altruizmem, ale kwestią przetrwania. Zapylają żywność. Sprzątaj nasze śmieci. Są pożywieniem dla wszystkiego innego. Jeśli zniszczysz fundamenty, cała wieża się zawali.

Współpracujemy z Conservancy Central Park, Prospect Park Alliance, Muzeum Uniwersyteckim Norweskiego Uniwersytetu Technologicznego (NTNU) i Centrum Genomiki Bioróżnorodności w Kanadzie.

W ten sposób szukamy nieznanego.

Pułapka

Rozbijamy namioty. Specjalne namioty. Nazywa się je męskimi pułapkami. To dziwne struktury przypominające siatkę, przypominające ołtarze, stojące pośrodku Central Parku i Prospect Park.

Łapią małe owady latające. Głównie muchy i pasożytnicze osy. Chrząszcze przypadkowo wpadają do siatki, a następnie są wciągane w górę do słoika z alkoholem. Plusk. Martwy. W puszkach.

Czy to jest szkodliwe? Tak. Małe okazy – mniejsze niż pięciocentówka – nie przeżywają. Przelatują obok niego duże stworzenia, takie jak ważki czy pająki.

Czy to jest nieetyczne? Entomolodzy twierdzą, że wielkość próby jest niewielka w porównaniu z ogromnymi populacjami, które już istnieją. Emily Hartop, która wraz z nami kieruje projektem, zauważa, że ​​to właśnie pułapki na samce pomogły nam uświadomić sobie globalny spadek liczby owadów. Gdybyśmy ich nie złapali, nie wiedzielibyśmy, że wymierają.

Kontrolujemy je. Oglądamy. Próbki pobieramy w czerwcu, lipcu i sierpniu, w pełni lata.

Kod

Puszki są wysyłane do Kanady.

Naukowcy z laboratorium Centrum Genomiki Różnorodności Biologicznej (CBG) ekstrahują fragmenty DNA z ciał owadów. Tworzą genetyczny kod kreskowy dla każdego pojedynczego okazu. Unikalna karta identyfikacyjna dla każdego stworzenia.

Potem przychodzi czek. Porównują nasze kody kreskowe z bazą danych zawierającą miliony identyfikatorów zwierząt z całego świata.

To jest kryminalistyka stosowana w przypadku much. Pobierasz odciski palców z miejsca zbrodni. Porównaj je z bazą danych FBI. Brak dopasowań?

„Oznaczałoby to, że to, co odkryliśmy, może być nowym gatunkiem”.

Brak wpisów. Brak poprzedniego właściciela. Genetyczna sierota.

Eksperci

Jeśli DNA wskaże nowy, oddajemy ciało osobie, która zna anatomię lepiej niż ktokolwiek inny.

Hartop walczy z muchami padlinożernymi. Jest światowym autorytetem w tej dziedzinie. A jeśli to osy? Rajit AP z Centrum Genomiki Różnorodności Biologicznej rozumie rodziny Braconidae i Ichneumidae. Jeśli znajdziemy pszczoły, zostaną wysłane do Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej.

Taksonomiści przyglądają się temu bliżej. Cechy anatomiczne. Mikroskopijne włosy. Sprawdzają stare zapisy. Przeglądają artykuły opublikowane sto lat temu.

Jeśli nie będą w stanie sklasyfikować znaleziska. Jeśli nie pasuje do znanego schematu. Zatem jest to naprawdę nowy gatunek.

Imię

Wreszcie. Biurokracja.

Publikujemy wyniki. Formalny opis w czasopiśmie, na przykład Zootaxa. Dowód. Zdjęcia. I imię. Jesteśmy otwarci na propozycje nazw. Napisz do nas.

Czy to uratuje świat? Nie. Ledwo zarysowujemy powierzchnię nieznanego.

Ale tu jest problem. Gatunki znikają. Zapylacze wymierają. Pszczoły, osy, motyle. Ich liczba szybko spada.

Chyba że znajdziemy ich pierwsi. Jeśli ich nie nazwiemy. Wymrą, nawet nie wiedząc, że kiedykolwiek istnieli. Nie wiedząc, co robią. Co dali?

Gonimy czas. Zaglądamy do pułapek.

I zastanawiamy się, kto jeszcze nas obserwuje.